wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 13





  Obudziły mnie promienie słoneczne. Spojrzałam na zegarek który wskazywał godzinę 9 postanowiłam że się zacznę szykować dziś miałam cały dzień spędzić z Moritzem. Czułam się taka szczęśliwa Gdy wychodziłam z łazienki na tapczanie siedział Mario
-Jak tam wczorajszy wieczór?
-Było cudownie
-Co dziś robisz?
-Eeee umówiłam się z Moritzem
-Ok nie widzę sprzeciwu. Ja z całą reszta wybieramy się dziś do klubu na imprezę szkoda że cię nie będzie
-No pewnie szkoda
-Dobra zmykaj już do swojego Romeo
Uradowana że Mario nie ma nic przeciwko spotkaniu wyszłam z pokoju po drodze jednak spotkałam Agatę Anie i Lise
-Katrin a ty gdzie pędzisz taka uradowana?-spytała Ania
-Umówiłam się z Moritzem
-Ty lepiej na niego uważaj-ostrzegła mnie Lisa
-O co wam wszystkim chodzi?-krzyknęłam
-My po prostu się o ciebie martwimy-odpowiedziała mi Agata
-Może będzie lepiej jak jej powiemy-spytała Ania
-Co mi powiecie?
-Jak przechodziłyśmy koło pokoju Moritza i Mitchella słyszałyśmy ich rozmowę-odparła Lisa
-No i co w niej było
-Mają jakieś złe zamiary wobec ciebie-stwierdziła Ania
-Słyszałyście dokładnie moje imię?
-No nie-odpowiedziały wszystkie
-No właśnie więc się nie wtrącajcie
Dziewczyny coś jeszcze do mnie krzyczały ale ja już ich nie słuchałam. Jak one mogły myślałam że chcą bym była szczęśliwa ale nie. Starałam się opanować łzy i mi się udało nie chciałam by mnie o cokolwiek pytał
-No cześć piękna-czekał już na mnie przed pokojem
-Cześć
-Gotowa na dobrą zabawę?
-Myślę że tak-uśmiechnęłam się
Pierwsze co zrobiliśmy to udaliśmy się na plaże udało mu się nawet zaciągnąć mnie do wody co powiem było trudnym wyczynem. Następnie poszliśmy na lody dla mnie truskawkowe dla niego wiśniowe. Na molo odbywał się kurs tańca więc postanowiłam że to ja go do czegoś teraz zmuszę i tak oto przez godzinę robiliśmy z siebie pośmiewisko bo żadne z nas nie umiało tańczyć. Ten dzień minął mi bardzo miło ale jeszcze się nie skończył dopiero nastał wieczór.
-Gotowa na największą atrakcje dzisiejszego dnia?-spytał Moritz
-To jeszcze nie koniec?-byłam zdziwiona
-Nie mój skarbie-po czym mnie pocałował
Uwielbiałam smak jego ust te ciepło i tą trosk. Nagle jednak moją sielankę przerwała ręka Moritza pod moją bluzką
-Co ty robisz?
-Katrin skarbie nie daj się prosić- mówił podnieconym głosem
-Wiesz że tego nie chce
-Dobra jak wolisz-zrobił się agresywny-nie chcesz po dobroci będzie na siłę
Moritz wziął mnie na ręce i zaczął prowadzić do jakiegoś samochodu
-Puść mnie!No puść
-Siedź cicho jak będziesz grzeczna będzie mniej bolało
Po czym chyba uderzył mnie czymś w głowę bo przed oczami zrobiło mi się ciemno









                                                                        ****


Obudziłam się bodajże w jakiejś piwnicy. Głowa mnie strasznie bolała nie wiedziałam co robic
-Halo jest tu kto?
-Patrzcie kto się ocknął-powiedział Mitchell
-Jak dobrze że jesteś pomóż mi
-Pomóc ci?
I wtedy zrozumiałam on współpracuje z Moritzem który właśnie wszedł do pomieszczenia
-Jak mogłeś mi to zrobić?
-Maleńka ja ci jeszcze nic nie zrobiłem. Czekaliśmy aż się obudzisz
-Ale co?
Mitchell złapał mnie za ręce a Moritz zaczął rozbierać mnie z wszystkich rzeczy
-Nie błagam nie rób mi tego
-Nie szarp się wtedy mniej boli
Wtedy zaczął mnie gwałcić ból jaki przechodzi moje ciało był potworny. Krzyczałam. Płakałam. Ale on nie przestawał. Przez łzy widziałam jaką mu to rozkosz sprawia szkoda tylko że jemu. Kiedy przestał poczułam ulgę cieszyłam się że to koniec koszmaru. Myliłam się jego przyjaciel też postanowił mnie zgwałcić. I znów tan sam ból na nowo chciałam umrzeć oddała bym wszystko by się jakoś wydostać z tego koszmaru. W końcu i on przestał obaj śmiali się na zmianę
-Dlaczego?-udało mi się powiedzieć
-Ponieważ nie lubimy twojego blondynka-odparł Mitchell
A więc zgwałcili mnie dlatego że Marco mnie lubił. Byłam głupia że nie zauważyłam tak wspaniałego chłopaka jak Marco tylko widziałam tego palanta.
-Koniec tej zabawy trzeba wracać do hotelu-stwierdzili chłopacy
-Wstawaj-powiedział Moritz
-Pamiętaj jak komuś coś powiesz to będziesz miała kłopoty ty i jeszcze Marco-wysyczał Mitchell
To co mi kazał zrobiłam wstałam i udałam się do samochodu przed wyjazdem kazali mi się ogarnąć by nikt nic nie podejrzewał. Można uznać że wyglądałam jak człowiek. Odprowadzili mnie pod drzwi po czym odeszli. Wyjęłam klucz i gdy miałam już wchodzić do pokoju ktoś się odezwał....






_________________________________________________________________________________

No i jest 12 rozdział
Trochę zrobiłam złych chłopaków ale co tam:)