wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 11




Tydzień później


Wakacje!!! Jedziemy na Ibize. To znaczy nie wszyscy a mianowicie Ja, Mario, Mortiz, Mitchell, Robert, Kuba i Roman oczywiście leciały z nami dziewczyny piłkarzy tylko Mortiz i Mitchell byli bez osoby towarzyszącej. Marco w tym czasie miał rodzinną wycieczkę do Hiszpani szkoda że go nie ma z nami ale dzięki temu mam więcej czasu dla Leitnera.



**W samolocie

-Za chwile lecimy gotowa-spytał Mario
-Oczywiście-odparłam
W tym momencie podszedł do nas Mitchell
-Hej jak Mario nie ma nic przeciwko to Mortiz prosił żebym się dosiadł do ciebie a ty masz pójśc do niego-skierował swoje słowa do mnie
-Mario-spojrzałam na niego błagalnie-Proseeee
-Ehhh no dobrze idź tam
-Dziękuje dziękuje- i ruszyłam w stronę mojego wybranka
-Jesteś-przywitał mnie uśmiechem-myślałem że brat cię nie puści
-On nie jest taki zły-zaśmiałam się i usiadłam obok
-Jeśli jesteś śpiąca to oprzyj głowę i śpij
-Dziękuje. Tak jak kazał zrobiłam zasnęłam sobie smacznie
Śniło mi się że biegam z Mortizem po plaży i jesteśmy tacy szczęśliwi ale coś chce mi popsuc to szczęście. Niestety nie dowiaduje się co gdyż budzi mnie słodki głos
-Katrin!Jesteśmy na wyspie
-Mortiz? A tak już wstaje
Wzięliśmy wszyscy bagaże i udaliśmy się do hotelu który był niesamowicie cudowny

Nie mogłam nic powiedzieć z wrażenia zrobił to za mnie Mario
-Cudowny nie? Wiedziałem że ci się spodoba
-Yhym-tylko tyle potrafiłam powiedzieć
-Dobra koniec oglądanie z zewnątrz chodźcie do środka- Krzyknął Lewy
Już się bałam zobaczyć jak tam jest cudownie i miałam racje

-Już się tak nie zachwycaj-stwierdził Kuba
-Ale tu jest pięknie-odparłam
-Ok słuchajcie-zaczął Mario-idziemy teraz do pokoi i rozpakujemy się tak za 15 min widzimy się tu
-No dobra-każdy się zgodził
Ja miałam pokój naturalnie z bratem a reszta z dziewczynami tylko tamci bez swojej drugiej połówki mieli razem
Szybko ruszyliśmy rozpakować to co potrzebne by ruszyć na plaże.
-Mario który pokój jest Mortiza?
-22 a co?
-Tak pomyślałam że wyjdę po niego skoro już jestem gotowa
-No dobra idź zaraz będę


-A więc wszystko jasne-usłyszałam głos Mitchella
-Tak trzymamy się planu-odpowiedział Mortiz 
-Tylko nic nie spieprz tak jak ostatnio 
-Spokojnie a teraz się pośpiesz bo nic nie wypali

Ciekawe o co chodziło? no cóż zapukam do nich
-Katrin?-otworzył mi zdziwiony Leitner-Co ty tu robisz?
-Pomyślałam że wyjdę po ciebie-odparłam
-Aaa no dobra już idę-odpowiedział szybko-Słyszałaś coś jak rozmawiałem
-Nie-skłamałam
-Ok to dobrze-uśmiechnął się-Idziemy?
-No pewnie już czekają
-Mitchell chodź
-Już idę usłyszeliśmy
Gdy zeszliśmy na dół faktycznie wszyscy już na nas czekali. Niestety mnie ciągle interesował ten plan o którym nikt się nie mógł dowiedzieć nawet ja.
Plaża.Słońce. Piękna wyspa. Oczywiście po drodze nie odbyło się jakby moi chłopcy nie musieli rozdawać autografów.Nagle usłyszałam znajomy głos odwróciłam głowę i ich zobaczyłam. Nie to nie może być prawda oni tutaj?
-Katrin wszystko dobrze jesteś blada-powiedział Mario
-Oni...Oni...To....



________________________________________________________________________________


Długo musieliście czekać ktoś wogóle czyta tego bloga jak tak to proszę o komentarze

1 komentarz:

  1. Wybacz że Cię troche zaniedbałam, poprawię się :)
    Boski rozdział! Mario jaki słodki :)
    Czemu urwałaś w takim momencie? ;c
    Dodaj szybko nn!
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń