czwartek, 23 maja 2013

Rozdział 7



   W moją stronę biegł Marco. O Boże jak on mnie zobaczy tu taką to co sobie pomyśli?
-Katrin-spytał-co ty tu robisz o 4 rano?
-Dobre pytanie
-Zawsze o tej biegam
-O to fajnie
-Odpowiesz mi na pytanie?
No cóż nie miałam wyjścia chodź szczerze nie miałam ochoty gadać. Opowiedziałam mu jednak co działo się w klubie . Ominęłam jednak to wydarzenie które zaszło za budynkiem,powiedziałam że wyszłam na spacer i się zgubiłam a Mario jeszcze jest na imprezie więc nie wiem co robić.
-Oj biedna ty-objął mnie Marco co mi się troszkę spodobało STOP twój jest Mortiz-odprowadze cię do domu
-Dobrze ale i tak nie mam klucza od mieszkania-odparłam
-Ale ja mam- uśmiechnął się blondyn
Do mojego i Mario domu było trochę daleko lecz przez całą drogę Marco gadał. On chyba nigdy nie milczała do tego był zabawny. W końcu stanęliśmy przed mieszkaniem a Marco mi je otworzył. No tak Mario jeszcze nie wrócił
-To ja pójdę-stwierdził Marco-zamknij się i odpocznij
-Dziękuje ci-powiedziałam i dałam mu całusa w polik
Zauważyłam jak chłopak się rumieni ale nic nie powiedziałam . Gdy wyszedł zamknęłam drzwi i ruszyłam do łazienki by wziąśc  kąpiel następnie rzuciłam się na łóżko i szybko zapadłam w głęboki sen


Obudził mnie trzask drzwi. Pewnie Mario wrócił pomyślałam . Spojrzałam na zegarek który wskazywał godzinę 13.00 Głowa mnie strasznie bolała a o sobie dał znać kac tak więc zeszłam na dół do kuchni
-Katrin-krzyknął Mario-jak ja się o ciebie martwiłam
-O proszę to jakaś nowość-stwierdziłam-jakoś na imprezie niezbyt się mną interesowałeś. Cały czas tam byłeś? Co z resztą?
-Przepraszam cię za bardzo zaszalałem. Nie wiem o której stamtąd wyszedłem spałem z Kubą i Robertem u Łukasza a gdzie poszła tamta dwójka to nie wiem
-Tamta dwójka? To oni imion nie mają ?-byłam oburzona
-O co ci chodzi? A może któryś z nich ci się podoba? Założe się że Leitner
-Może podoba może nie nie interesuj się
-Siostro on nie jest dla ciebie
-Nie będziesz mi mówić z kim mam się spotykać-krzyczałam
-Dobrze już dobrze. Zmieniając temat jak wróciłaś do domu i skąd miałaś klucz?
-O 4 wyszłam z klubu myślałam że trafie pod dom ale się zgubiłam jednak Marco miał poranny bieg więc mnie odprowadził i otworzył dom.
-To dobrze. Nie dałem mu klucza przynajmniej na darmo
-No patrz- zaśmiałam się
-Idę jeszcze spać a ty rób co chcesz-powiedział Mario po czym poszedł na górę
Resztę dnia spędziłam na leczeniu kaca i oglądaniu TV. Myślałam że Mortiz się odezwie ale tak się nie stało pewnie jeszcze spał tak jak mój brat. Wieczorem obudziłam Mario na kolacje a później razem oglądaliśmy komedie o 22 poszliśmy spać gdyż Mario musiał stawić się na 9 na stadionie na trening. 

Ostatnie 3 dni jakoś szybko mi minęły tak bardzo chciałam zobaczyć  ich trening ale nie mogłam dopiero w piątek mogłam wejść na stadion a to jest dopiero jutro. Mario był smutny nie może zagrać na Wembley więc musimy jechać do Londynu sami bez chłopaków on jednak w nich wierzy jeszcze tylko dwa dni!
Szkoda tylko że nie rozmawiałam od czasu imprezy ani z Mortizem ani z Marco ale teraz nie wolno ich rozpraszać


_________________________________________________________________________________

No i jest 7
DWA dni ale się denerwuje kocham BVB
Jesteś-czytasz-komentujesz
POZDRAWIAM     

środa, 22 maja 2013

Rozdział 6


       W środku było niesamowicie pierwszy raz byłam w jakimkolwiek klubie. Wszyscy piłkarze już siedzieli przy ogromnym stole pijąc piwo
-Wreście jesteś-powiedział Mario-nie wiedziałem czy chcesz piwo więc zamówiłem ci drinka
-Dzięki-odparłam
Po 2 godzinach nasz wypad zaczął się rozkręcać. Kuba z Robertem szaleli na parkiecie Łukasz zasnął nam na stole Roman z Kevinem Sebastianem i Svenem poszli do domów a Mitchell z Mortizem wyszli porozmawiać. Tak więc przy stole zostałam ja i lekko podpity już Mario
-Katrin moja kochana siostro powiedz mi gdzie Marco?
-Nawet tu z nami nie wszedł-stwierdziłam-nic nie widziałeś? 
-Nie, no cóż jego strata, a teraz bawmy się.
Po czym zaciągnął mnie na parkiet koło tańczących niezbyt w rytm muzyki polskich piłkarzy


*gdzieś na zewnątrz

-Ej stary a co się ciebie ta Katrin uczepiła?-spytał Mitchell
-Bo ja wiem chyba się we mnie zabujała
-No nieźle masz wielbicielkę
-Weź się odwal, ona mnie nie interesuje
-Czemu, przecież brzydka nie jest?
-Może i nie ale to nie typ dla mnie. Poza tym widziałeś jak Marco na nią patrzył?
-Tej widziałem chyba siostrzyczka Mario wpadła naszemu blondynowi w oko
-A niech sobie ją bierze
-Mortiz ja wpadłem na zajebisty pomysł
-No dawaj geniuszu
-Skoro nie lubimy blondynka a on się kocha w Katrin, żeby...
-Ej tu jesteście -nie wiadomo skąd wyleciał Robert-dalej bo leją się promile co chwile a was nie ma
-Już idziemy-powiedział naburmuszony Leitner-później dokończymy rozmowę

*z powrotem w środku
Cały czas tańczyłam z Mario i Kubą za to Robert gdzieś zniknął.Nagle zauważyłam że przyszedł a razem z nim Mortiz i Mitchell. Postanowiłam że podejdę do nich i może wyciągnę Leitnera na parkiet
-Patrz idzie Katrin-stwierdził Mitchell-postaraj się żeby się w tobie zakochała na zabój
-Ale po co?
-Zaufaj mi to cześć mojego pomysłu
-Hej chłopaki-powiedziałam
-Chcesz może drinka-spytał Mortiz
-Nie dziękuje
-No nie daj się prosić
-Ohh no dobrze ale ty za to pójdziesz ze mną zatańczyć
-Dobrze piękna
Czy on powiedział piękna?Tak powiedział dobrze słyszałam. Jeju jaka jestem szczęśliwa .Mortiz wrócił do mnie niosąc dwa drinki jeden dla siebie drugi dla mnie. Wypiliśmy je bardzo szybko ażsama się zdziwiłąm że tak potrafię. Kiedy skończyliśmy powiedziałam:
-No a teraz obiecany taniec
-No dobrze maleńka
Całe szczęście że w tym klubie nie było jasno gdyż się zarumieniłam.
Podczas tańca Mortiz szepnął mi do ucha
-Chodźmy stąd
-Ale dokąd?
-Na zewnątrz
-No dobrze
Spojrzałam co robi reszta towarzystwa ale jedyną osobą jaką zauważyłam był śpiący Łukasz
Ruszyłam więc z Leitnerem w kierunku wyjścia chciałam stać przed budynkiem lecz on zaciągnął mnie na tyły i przycisnął do ściany
-Mortiz co ty robisz?
-Ciii kochanie wszystko dobrze-po tych słowach zaczął mnie całować. Wcale temu nie protestowałam.Chciałam żeby to trwało wiecznie lecz czar tej bajki musiało coś zepsuć. Nagle jedna ręka Mortiza zaczęła kierować w stronę mojego biustu a druga w strone spodni
-Przestań-krzyknęłam odpychając go
-Wiem że tego chcesz Katrin- mówił podniecającym głosem
-Nie wcale nie chce
-Oj misiu mnie nie okłamiesz-po czym przyciągnął mnie do siebie próbując ściągnąć mi bluzkę
-Zostaw! Pość!
Udało mi się wyrwać z jego objęć. Zaczęłam biec przed siebie po 10 minutach nie wiedziałam gdzie jestem usiadłam  na ławce i zaczęłam płakać. Spojrzałam na zegarek dochodziła godzina 4 rano. No ładnie pomyślałam jak ja trafie do domu? Mario i tak pewnie jeszcze jest w tym klubie. Byłam wściekła na Mortiza jednak chyba mogę mu wybaczyć ten numer skoro był pijany. Nagle moje oczy zobaczyły znajomą postać biegnącą w moim kierunku             

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 5






      Wszyscy podeszli do nas z nieco smutnymi minami. Mario powiedział;
-Chłopaki chce wam przedstawić moją siostre Katrin nie musicie się przedstawiać ona zna wszystkich jest naszą fanką heh
-Witaj Katrin miło cię poznać powiedział każdy po kolei
-Mi też bardzo miło
-I jak ci się podobał mecz?-Powiedział Marco
-No podobał mi się tylko szkoda że taki wynik
-Wiem-odezwał się Roman-moja wina mogłem go nie faulować
-Weź się nie zadręczaj-odparł Robert-jak wyszło tak wyszło
Chłopacy jeszcze dyskutowali o meczu lecz ja ich już nie słuchałam w naszą stronę szedł on
    Mortiz Leitner wiedziałam że jest przystojny ale na żywo aż gdy go zobaczyłam dostałam gęsiej skórki.
-No i jak chłopaki to idziemy opić porażke?
-Wiesz że trener kazał nam mniej imprezować przed finałem-stwierdził-Kuba
-Oj daj spokój
-Mortiz ma racje jedno piwko nie zaszkodzi-powiedział Mario-ale chciałbym ci przedstawić katrin moją siostre
-Cześć-wydukał tylko
-Cześć-uśmiechnęłam się szeroko-jesteś świetnym piłkarzem
-Idziemy?-przerwał mi Marco nieco zdenerwowany
-Tak!-odpowiedzieli wszyscy chórem
Gdy szliśmy do klubu starałam się jakoś zagadać do Mortiza ale chyba mi to nie wychodziło za to Marco szedł z tyłu sam trochę zły.Zastanawiałam się czy to przez mecz czy przez to że rozmawiam z Leitnerem o ile to rozmową można było nazwać.


*oczami Marco
Dlaczego? Czy ja jestem jakiś inny? Wszystkie dziewczyny lecą na Mortiza. A ja też bym chciał kogoś znaleśc. Myślałem że może z Katrin mi się uda, że jest inna niż te wszystkie dziewczyny. No cóż myliłem się. Wszyscy nieźle się bawią i nikt nie widzi jaki mam humor nawet Mario... Pewnie nie zauważą jak sobie pójde*



W końcu doszliśmy do tego klubu lecz nie wszyscy zauważyłam że Marco zaczął iść w przeciwnym kierunku i do budynku nie wszedł z nami. Przez chwile się zawahałam czy nie powinnam za nim pobiec lecz moje wątpliwości  zostały przerwane przez wołającego mnie Mortiza


____________________________________________________________________________
Jest 5
No i jak wam się podoba komentujcie śmiało...

sobota, 18 maja 2013

Rozdział 4





      Przede mną stał sam....Mario Goetze i trzymał kartke z moim nazwiskiem.Podszedł do mnie i powiedział
-Witaj Katrin
Nie wiedziałam co powiedzieć jedna odważyłam się i powiedziałam
-Mario? Ty jesteś moim bratem?
-Tak, wiem że pewnie będzie ci się trudno przyzwyczaić gdyż jestem piłkarzem a ty pewnie piłką się nie interesujesz ale...
-Żartujesz sobie?-przerwałam mu tą gadke-ja kocham piłke to całe moje życie
-Ufff to dobrze bo mam dla ciebie bilet na dzisiejszy mecz
-Naprawdę? Tak się ciesze
-To jak jedziemy do naszego domu? A później na mecz?
-No pewnie
Mario wziął moje walizki i ruszyliśmy w stronę samochodu. Całą droge rozmawialiśmy o naszym dotychczasowym życiu. Mario miał żal do naszej matki że mnie oddała. Ja się jednak cieszyłam że wogóle powiedziała mu o moim istnieniu. Dojechaliśmy do mieszkania które było cudowne
Wysiadłam z samochodu i byłam wpatrzona w to cudo Mario chyba to zauważył gdyż zapytał
-Podoba ci się?
-Ty się jeszcze pytasz no pewnie jest cudowne ani w centrum ani gdzieś daleko
-Poczekaj aż wejdziemy do środka
Długo to jednak nie trwało Mario zabrał torby i ruszył otworzyć drzwi. Miał raje w środku było jeszcze cudowniej przez chwile nawet pomyślałam że śpię lecz spojrzałam na mojego braciszka i zrozumiałam że to rzeczywistość
 Kuchnia sypialnia salon były nie do opisania.Emocji już nie mogłam powstrzymać i się rozpłakałam Mario podszedł do mnie i mnie przytulił
-Hej maleńka uspokój się  wszystko będzie teraz dobrze już jesteśmy razem
-Tak wiem ja płacze ze szczęścia
-Rozumiem ale teraz leć obrać żółto czarną koszulkę bo za chwile przyjedzie Marco
-Już się robi braciszku
Szybko ubrałam koszulke BVB lecz bez żadnego nazwiska.Mario w sumie teraz przechodzi do Bayernu a ja od dziecka jestem za Borussia no cóż nadal będe. Gdy zszedłam na dół  czekał już na mnie Mario a wraz z nim Marco
-Marco poznaj moją siostre o której ci tyle wspominałem
-Hej miło mi poznać no fakt Mario dużo o tobie mówił ale nie wspomniał  że jesteś taka ładna
-Oj tam zaraz ładna heh mam to po starszym bracie
-No koniec tych pogaduszek bo spóźnimy się na ostatni ligowy mecz-powiedział Mario i wszyscy ruszyliśmy do auta Reusa
Przez całą droge na stadion Marco mnie zagadywał i mi słodził miałam wrażenie że mnie podrywa ale to tylko moja wyobraźnia


                                                                           ***


Mecz był cudowny chodź nie wygraliśmy. Już na początku Robert strzelił gola lecz przeciwnicy odrobili straty nawet bramkarz został wyrzucony z boiska i musiał go zastąpić Kevin.
Razem z Mario stałam przed stadionem i czekaliśmy aż wyjdą chłopaki a więc nadszedł moment na który czekałam od dziecka poznam wszystkich z BVB
-Mario-powiedziałam-co jeśli oni mnie nie polubią?
-Żartujesz sobie polubią cie nie masz się o co martwic
Trochę się uspokoiłam po sławach Mario. W końcu zaczęli wychodzić pierw Łukasz Robert i Marco a za nimi Kuba Kevin Roman Sebastian Mitchell oraz Sven innych jeszcze byli w szatni 

piątek, 17 maja 2013

Rozdział 3



Była dopiero godzina ósma a hałas był ogromny wszystkie dziewczyny przygotowywała się do dzisiejszego pokazu mody. wylot miałam dopiero o 11 więc trochę czasu mi zostało. ucieczka stąd nie powinna być dużym problemem gdyż torbę już wyrzuciłam za  okno a wychodząc mogę powiedzieć że idę do kosmetyczki. Postanowiłam że sprawdzę jeszcze czy wszystko wzięłam i pójdę ostatni raz się przejść po szkole.



                                                                             *** 

Czas zleciał bardzo szybko nawet się nie zorientowałam kiedy zrobiła się godzina  10 musiałam się powoli zbierać do wyjścia. Trochę smutno było odchodzić ale wiem że tak lepiej. Powoli zeszłam na dół myśląc że nie będzie jednak żadnych pytań ale się myliłam na holu zaczepiła mnie madam Adana
-A ty dokąd się wybierasz? Słyszałam że dziś jest mecz mam nadzieje że nie po to wychodzisz?
-Ależ skąd postanowiłam że przejde się do kosmetyczki
-O to prosze bardzo tylko nie spóźnij się na pokaz
-Proszę się nie obawiać
Uff jakoś się udało. Wzięłam swoją torbę i ruszyłam w stronę postoju taksówek by ta zawiozła mnie na lotnisko. Nawet długo nie musiałam czekać aż jakaś mnie zabierze wsiadłam i ruszyłam w stronę ku wolności.

                                                                             ***  
Jestem jakie to lotnisko jest wielkie. Pełno tu ludzi i jak ja będe wiedziała do którego samolotu wsiąść?
Nagle usłyszałam komunikat *Uwaga Uwaga pasażerów lecących do Dortmundu zapraszam do bramki numer 5 za 15 minut odlatuje samolot*
Ehh dobrze że mnie o tym poinformowali lepiej pójde już stanąć w kolejce. Kolejka szła dość szybko gdy nastała moja kolej miła pani powiedziała
-Życzymy spokojnej podróży
-Dziękuje-odpowiedziałam i weszłam do samolotu


*wszystkich prosimy o zapięcie pasów właśnie wylatujemy do Dortmundu w razie pytań proszę nacisnąć zielony guzik dziękuje* no i wystartowaliśmy.Koło mnie siedziała bardzo miła pani z którą rozmawiałam przez prawie połowę lotu. Później jednak poczułam się senna więc zapadłam w głęboki sen.
Śniło mi się że gdy wyszłam z samolotu to moi zastępczy rodzice stali w Dortmundzie i chcieli mnie zabrać a ja się im wyrywałam. Z tego koszmaru obudziły mnie jednak turbulencje i komunikat że za chwile będziemy lądować. Nagle poczułam strach taki jak na początku jaki jest mój brat? Czy jest do mnie podobny? Jak ja go rozpoznam w tym tłumie ludzi? Może jednak dam sobie rade wyjdę z samolotu to się zobaczy co będzie.
OK dam sobie rade tyle tu ludzi i wszyscy trzymają kartkę z nazwiskiem osoby na którą czekają tylko gdzie jest moje.
Nagle moje spojrzenie padło na osobę którą już w pewnym sensie znałam trzymał on kartke z moim nazwiskiem. Nie to nie może być prawda on jest moim bratem?





________________________________________________________________________________

Rozdział 3 gotowy heh mam nadzieje że się jednak podoba
Pozdrawiam:)        

środa, 15 maja 2013

Rozdział 2





Katrin



Wiem że to może dziwnie zabrzmieć ale jestem twoim rodzonym bratem. Kiedy przyszłaś na świat ja miałem niecałe 2 lata dlatego nie wiedziałem o twoim istnieniu. Nasz ojciec nie żyje od 6 lat a matka zmarła tydzień temu przekazując mi informacje o Tobie.
Bardzo chciałbym cię poznać dlatego do listu dodaje bilet na samolot do Dortmundu bo właśnie stąd pochodzimy. Mam nadzieje że list do ciebie dotrze. Do zobaczenia wkrótce

Twój brat

Długo jeszcze nie mogłam oderwać wzroku od listu i pewnie trwało by to dłużej gdyby nie Laura
-Halo żyjesz od 10 minut gadam a ty nic?
-Co?Żyje 
-Od kogo to? Nic nie rozumiem cały po niemiecku
-Nie ważne musze iść





                                                                     ***

Nastał wieczór ciągle rozmyślałam o tym liście. O moim bracie. Bilety były na jutro lecieć czy nie? Kłębiło się pytanie w mojej głowie. Przecież on nawet się nie podpisał a jak to jakiś oszust? Jutro jest mecz a jak nie lubi piłki? Brat czy nie ale mam bilety do Dortmundu a to oznacza że wyrwę się z tego świata który stworzyli dla mnie moi rodzice. Postanowiłam się spakować gdy skończyłam stwierdziłam że powinnam napisać jakiś list żeby nikt się o mnie nie martwił w końcu jakbym teraz im powiedziała że wyjeżdżam zamknęli by mnie w pokoju i nie wypościli.List brzmiał tak

Kochani

Wiem że opuszczam was bez pożegnania ale tak będzie lepiej dla mnie. Dostałam wielką propozycje na nowe lepsze życie. Nie martwcie się o mnie i nie szukajcie. Dziękuje że się mną opiekowaliście 
                                       Pozdrawiam Katrina



 Teraz tylko czekała mnie ostatnia noc w tej szkole w tym świecie. Przede mną nowe możliwości czuje że to nowy rozdział wspaniały rozdział pełen radości rozczarowań jak i bólu



______________________________________________________________________
No i mam rozdział 2 
Musze zacząć pisać dłuższe...
Czytasz zostaw komentarz 
    
    

wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 1




                     Był pochmurny dzień zresztą jak zawsze Katrin zastanawiała się jakby tu obejrzeć sobotni mecz BVB z Hoffenheim. Lecz tego dnia odbywał się pokaz mody w jej szkole. Jakże ona jej nienawidziła wszędzie tylko same dziewczyny rozmawiające o modzie a ona wolała piłke lecz rodzice już zadecydowali będzie modelką.



                                                                     
                                                                         ***

-Katrin!Katrin!-słychać było krzyki z korytarza
-Dlaczego tak krzyczysz Lauro? Wiesz że damie tak nie wypada- stwierdziła madam Adana
-Wybacz o pani-skuliła się Laura-szukam Katrin jutro pokaz mody a ona znów gdzieś zniknęła pewnie na ten mecz Borussi czy jakoś tak
Madam nie mogła uwierzyć tak bardzo się stara żeby jej podopieczne były najlepszymi damami na świecie by znały się na modzie. A tu taka dziewczyna która mogłaby zostać największa modelką z taką urodą piłką się interesuje. Adana przestała rozmyślać i powiedziała do Laury
-Znajdź ją

Jak ja nie lubie tej Katrin w sumie to nikt jej nie lubi. Jest najładniejsza mądra a na dodatek jest ulubienicą madam zawsze dostaje to co chce. Trzeba coś z tym zrobić. Może wysłać do Niemiec?Wcale nie taki głupi pomysł byle by się jej pozbyć.
-Ojej mógłby pan troszeczkę uważać?-powiedziała Laura po zderzeniu z listonoszem
-Proszę panienki o wybaczenie. Szukam Katrin
-Właśnie do niej idę, przekazać coś?
-Tak oto list chyba z Niemiec. Do widzenia i dziękuje.
-O nie to ja dziękuje.
Każdy list które dostawały dziewczyny były przekierowywane do szkoły. Laura zastanawiała się od kogo mógłby być  ten list. Zresztą a co ją to obchodził. Wreście Laura znalazła
Katrin w ogrodzie
-To dla ciebie-powiedziała wręczając jej list
-Co to?
-Nie wiem listonosz to dał ponoć z Niemiec
 List do mnie? I to z Niemiec? Nie ma na co czekać otworze i zobaczę od kogo to...




_________________________________________________________________________________

No i mam pierwszy rozdział. Czytasz zostaw komentarz:)