sobota, 18 maja 2013
Rozdział 4
Przede mną stał sam....Mario Goetze i trzymał kartke z moim nazwiskiem.Podszedł do mnie i powiedział
-Witaj Katrin
Nie wiedziałam co powiedzieć jedna odważyłam się i powiedziałam
-Mario? Ty jesteś moim bratem?
-Tak, wiem że pewnie będzie ci się trudno przyzwyczaić gdyż jestem piłkarzem a ty pewnie piłką się nie interesujesz ale...
-Żartujesz sobie?-przerwałam mu tą gadke-ja kocham piłke to całe moje życie
-Ufff to dobrze bo mam dla ciebie bilet na dzisiejszy mecz
-Naprawdę? Tak się ciesze
-To jak jedziemy do naszego domu? A później na mecz?
-No pewnie
Mario wziął moje walizki i ruszyliśmy w stronę samochodu. Całą droge rozmawialiśmy o naszym dotychczasowym życiu. Mario miał żal do naszej matki że mnie oddała. Ja się jednak cieszyłam że wogóle powiedziała mu o moim istnieniu. Dojechaliśmy do mieszkania które było cudowne
Wysiadłam z samochodu i byłam wpatrzona w to cudo Mario chyba to zauważył gdyż zapytał
-Podoba ci się?
-Ty się jeszcze pytasz no pewnie jest cudowne ani w centrum ani gdzieś daleko
-Poczekaj aż wejdziemy do środka
Długo to jednak nie trwało Mario zabrał torby i ruszył otworzyć drzwi. Miał raje w środku było jeszcze cudowniej przez chwile nawet pomyślałam że śpię lecz spojrzałam na mojego braciszka i zrozumiałam że to rzeczywistość
Kuchnia sypialnia salon były nie do opisania.Emocji już nie mogłam powstrzymać i się rozpłakałam Mario podszedł do mnie i mnie przytulił
-Hej maleńka uspokój się wszystko będzie teraz dobrze już jesteśmy razem
-Tak wiem ja płacze ze szczęścia
-Rozumiem ale teraz leć obrać żółto czarną koszulkę bo za chwile przyjedzie Marco
-Już się robi braciszku
Szybko ubrałam koszulke BVB lecz bez żadnego nazwiska.Mario w sumie teraz przechodzi do Bayernu a ja od dziecka jestem za Borussia no cóż nadal będe. Gdy zszedłam na dół czekał już na mnie Mario a wraz z nim Marco
-Marco poznaj moją siostre o której ci tyle wspominałem
-Hej miło mi poznać no fakt Mario dużo o tobie mówił ale nie wspomniał że jesteś taka ładna
-Oj tam zaraz ładna heh mam to po starszym bracie
-No koniec tych pogaduszek bo spóźnimy się na ostatni ligowy mecz-powiedział Mario i wszyscy ruszyliśmy do auta Reusa
Przez całą droge na stadion Marco mnie zagadywał i mi słodził miałam wrażenie że mnie podrywa ale to tylko moja wyobraźnia
***
Mecz był cudowny chodź nie wygraliśmy. Już na początku Robert strzelił gola lecz przeciwnicy odrobili straty nawet bramkarz został wyrzucony z boiska i musiał go zastąpić Kevin.
Razem z Mario stałam przed stadionem i czekaliśmy aż wyjdą chłopaki a więc nadszedł moment na który czekałam od dziecka poznam wszystkich z BVB
-Mario-powiedziałam-co jeśli oni mnie nie polubią?
-Żartujesz sobie polubią cie nie masz się o co martwic
Trochę się uspokoiłam po sławach Mario. W końcu zaczęli wychodzić pierw Łukasz Robert i Marco a za nimi Kuba Kevin Roman Sebastian Mitchell oraz Sven innych jeszcze byli w szatni
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Hej świetny blog, będę wpadać częściej. Mario to mój ukochany piłkarz ^^ wpadniesz do mnie? bvb-forever.blogspot.com już się kończy (w niedziele za tydzień ostatni rozdział) ale bvb-forever2.blogspot.com dopiero zaczynam- to kontynuacja części 1 w nieco innym wydaniu ;) Czekam na następną notkę u ciebie i mam nadzieje że wpadniesz też do mnie ;)
OdpowiedzUsuń